czwartek, 17 września 2009

Maliny :-)

Starszy pan w warzywniaku robi zakupy .Tłumaczy ekspedientce że żona dziś przylatuje więc robi większe niż zwykle .
Chodzi rozgląda się i zastanawia na głos co jeszcze , ja nie wiele myśląc mówię :
-maliny dla żony
na to mi się dostało

- malin to u nas w lesie pełno niech sobie idzie i nazbiera . Pan się lekko oburzył .

Śmiać mi się zachciało , pan wyszedł . Zrobiłam zakupy wychodzę ,pan wraca .

- to co kupić jej te maliny , ucieszy się ?
Pyta niepewnie .

tu widziałybyście mój uśmiech - a jednak coś dotarło - świetnie

- pewnie że się ucieszy , ale nie trzeba kupować można nazrywać jak są niedaleko i żonie podarować . Napewno się ucieszy .

A teraz chodzę i myślę napewno ?

Posted by Picasa

E tam ja bym się ucieszyła :-)

10 komentarzy:

Elle pisze...

No BA! czyż to nie urocze by było? Dostać dzbanuszek malin od ukochanego? :)
Pozdrawiam :)

joanna pisze...

Maliny...
Sto lat nie jadłam tych prawdziwych.

Znakomicie podpowiedziałaś ;))

Pozdrawiam gorąco :))

bieluska pisze...

te leśne mają swój niezapomniany aromat...

Camille pisze...

Ja też bym się ucieszyła! Wspaniały pomysł poddałaś temu panu. Jestem pewna, że jego żona będzie zachwycona.

alizee pisze...

Uwielbiam maliny, też chciałabym dostać od kogoś :-)
Pozdrawiam

I.nna pisze...

bardzo dobra podpowiedź :)
zresztą - czy to maliny, czy kilo jabłek - wszystko fajne, jeśli się wie, że ktoś je kupił specjalnie z myślą o Tobie

ivon777 pisze...

Liczy sie kjażdy drobny gest, potwierdzenie naszej pamięci, wyraz miłości- ubrany w kształty i kolory . A jesli jest to cos tak smakowitego, słodkiego jak maliny - to ja bezdyskusyjnie jestem na TAK . Ta pani - , która przyleci- ma wielkie szczęście- miejmy nadzieje, ze doceni ten gest ; a pan miał szczęście w swym zawahaniu, ze spotkał właśnie Ciebie!
Miłego dnia
Cieplutko pozdrawiam

Marius pisze...

RE: "POŻEGNANIE :("


Wiesz - właśnie tego szybkiego "przejazdu życia"
obok mnie - zacząłem się obawiać.
Jak wiele radości życia "rzeczywistego"
mi umyka, gdy sam z równa radością -
oddaję się "drugiemu życiu - wirtualnemu".
Jestem jednak na to - za mało odpowiedzialny.
Nie za bardzo wychodziło mi rozsądne zrównoważenie
obu "spraw i środowisk bytu"...

Ale przede wszystkim - tu, teraz - chcę Ci
podziękować za możność naszych "wirtualnych"
odwiedzin, za ciepło słów, za tematy, które
mogliśmy czasami poruszyć.
I oczywiście - życzę Ci - szybkiego
odzyskania pełnej dawnej sprawności -bo przecież tez sam zmagałem się czas temu z rehabilitacją,
po której to - jestem w jeszcze lepszej formie, niż
przed - tak więc - tego samego i Tobie życzę!;)

Ściskam serdecznie! i dziękuję!;)

Elisse pisze...

Ja bym sie ucieszyła z takich malinek, myślę,że każda kobieta doceni taki uroczy podarunek! Pomysł miałaś wspaniały i myslę,że dobrze doradziłaś:)

Kamila pisze...

Czytając tego posta przypomniałam sobie , jak w ubiegłym roku podczas walentynek mąz podarował mi koszyczek truskawek . Wróciłam skonan wieczorem do domu ( bo niestety dzien zakochanych to dla mni żniwa ) wyleguje sie w wannie a tu prosze- takie zaskoczenie....

pozdrawiam